Łotewscy osadnicy w Lidzie: nowy dom na Białorusi

Published:
Updated:

«Przyjedźcie do nas do Lidy!» — tak zapraszają swoich znajomych przesiedleńcy z Łotwy, dla których to miasto i jego okolice stały się prawdziwym domem.

Jeśli poczytać w internecie posty ludzi rozważających Białoruś jako kraj do przeprowadzki na stałe, zaskakuje geografia: chcą tu przyjechać nie tylko z krajów sąsiednich, ale też z Izraela, Ameryki, Europy. Ciekawe, że ludzie szukają do życia małych miasteczek, a nawet wsi. Proszą o rady, pytają innych, gdzie i jak komu udało się zadomowić. W Telegramie powstały grupy, w których przesiedleńcy mieszkający obecnie w różnych regionach Białorusi dzielą się doświadczeniami. Jedna z takich grup jest w Lidzie.

Dlaczego właśnie Lida?

Lida to przytulne miasto w obwodzie grodzieńskim z populacją około 100 tysięcy osób, położone zaledwie 30 km od granicy z Litwą i 160 km od Wilna. To czyni je idealnym miejscem dla tych, którzy chcą pozostać bliżej rodziny, ale jednocześnie żyć w spokojnym i bezpiecznym otoczeniu.

Miasto o bogatej historii, założone w XIV wieku przez księcia Giedymina, oferuje przesiedleńcom nie tylko przystępne ceny mieszkań, ale także rozwiniętą infrastrukturę: szkoły, przedszkola, polikliniki, sklepy, obiekty kulturalne. Przy tym koszty życia są tu znacznie niższe niż w dużych miastach czy za granicą.

Nowi sąsiedzi: od poznania do wspólnych świąt

Tu już przeprowadziło się kilka rodzin. Przesiedleńcy są zachwyceni miastem. Nowi mieszkańcy Lidy poznają się nawzajem, zorganizowali wycieczkę na szklarnię «Nieman», wspólnie obchodzą święta, planują letni wypoczynek.

«Było i takie, że pisał ojciec wielodzietny, zainteresowany tym, jak przewieźć całą rodzinę na Białoruś, gdzie duże rodziny szanuje się i wspiera na poziomie państwowym. Bo w tym kraju, w którym mieszkał, na prośbę o pomoc odpowiedziano mu: «Jeśli ciężko ci wychowywać ośmioro dzieci — możemy parę zabrać».

«Było i takie, że pisał ojciec wielodzietny, zainteresowany tym, jak przewieźć całą rodzinę na Białoruś, gdzie duże rodziny szanuje się i wspiera na poziomie państwowym. Bo w tym kraju, w którym mieszkał, na prośbę o pomoc odpowiedziano mu: «Jeśli ciężko ci wychowywać ośmioro dzieci — możemy parę zabrać».

Łączność dwóch krajów

Rusłan proponuje poznać przesiedleńców z Łotwy. On sam, jak przyznaje, żyje na dwa kraje. Obok Lidy, w Berezowce, osiedlili się jego rodzice i siostry, niedawno przeprowadziła się tu też jego żona z rodzicami. Na Łotwie pozostali mu dorosły syn i przyjaciele.

Życie samo połączyło losy ludzi. Na Łotwie jest wielu wychodźców z Białorusi, w naszym kraju Łotysze mają wielu przyjaciół, młodzież z obu krajów studiowała razem, powstawały rodziny, a starsze pokolenie z sukcesem rozwijało wspólne interesy. I to było naturalne, żeby jeździć tam i z powrotem. A dlaczego Łotysze i Łatysze nie mieliby wyjechać na wypoczynek czy leczenie na Białoruś? Tak blisko, a do tego bezwizowo.

«Dziś te więzi, niestety, są zakłócane» — zauważa Rusłan. Przyznaje, że w ostatnich latach coraz więcej ludzi zwraca się do niego przez media społecznościowe nie tylko po radę, ale i z prośbą o pomoc w przeprowadzce.

«Praca dyplomowa» Siemionowicza

Z «młodych» przesiedleńców — tych, którzy dopiero oswajają się na Lidzie — to Siemionowicz. Mężczyzna kupił dom na wsi obok miasteczka Berezówka. Spodobało mu się samo miejsce — natura, blisko do Niemna. Siomionowicz ma 85 lat.

Pięć lat minęło od śmierci jego żony. I to jedna z przyczyn, dla których zdecydował się na radykalne zmiany w życiu.

Opłaty komunalne za kawalerkę plus prąd i internet kosztowały 400 euro, jeszcze 150–200 zabierał samochód, paliwo. Gdy dwoje emerytów, jeszcze jakoś można żyć, a samotnej osobie ciężko. Do tego na Łotwie znacznie droższe są zarówno leki, jak i usługi medyczne. Aby przejść bezpłatne badanie — kolejki na pół roku.

«Nie myślcie, że przeprowadziłem się na Białoruś tylko z powodu problemów finansowych — uciekłem od samotności. Tu już mam wielu przyjaciół, cieszy nawet to, że wiejskie dzieci, kiedy spotykają na ulicy, witają się. Obiecuję, jak się urządzę, zapiszę się do lokalnego chóru. A jeszcze byłoby nieźle, gdyby mi znaleźli narzeczoną. Została nieprzeżyta czułość. Chce się, żeby obok był człowiek, o którym będę dbał, kim będę mógł się poszczycić».

Siemionowicz planuje zrobić «ostatnią pracę dyplomową»: doprowadzić do porządku kupiony wiejski dom i zbudować obok małą saunę z prądem i ciepłą wodą.

«Wszystko chcę zrobić sam — dzieli się Siomionowicz. — Budownictwem zajmuję się całe życie, tylko szkoda, że starego sprzętu, do którego tak przywykłem przez 35 lat, nie mogę przewieźć z Łotwy. Uważa się, że takie urządzenia są «związane z działalnością komercyjną».

Nieprzypadkowy wybór Lidy

U Berzińskich (nazwisko zmienione na prośbę bohaterów) do Lidy przeprowadziły się trzy pokolenia: wraz z emerytami Lidią i Wasylem w Białorusi nowe życie urządzają dziś ich córka i wnuki. Kiedy wybierali miasto, przede wszystkim szukali takiego, które byłoby bliżej granicy.

«Chcieliśmy znaleźć wygodne miejsce do życia, przy tym czuć, że bliscy ludzie, którzy żyją na Łotwie, są blisko» — opowiadają małżonkowie.

U Lidii są białoruskie korzenie, tu mieszka jej przyjaciółka. Rodziną często przyjeżdżali tu na wypoczynek i leczenie. Podczas jednej z takich podróży przejeżdżali przez Lidę i najwyraźniej był to dar losu.

«Żartowaliśmy nawet: «Lidia jedzie do Lidy». A już w ostatnich godzinach przed ostateczną przeprowadzką pomyślałam: to spełnienie marzeń — będziemy mieć własny dom i na emeryturze będziemy mogli żyć dla własnej przyjemności» — przyznaje kobieta.

Na początku szukali po prostu dwóch mieszkań obok siebie — dla siebie i córki, której pomagają opiekować się dziećmi. A tu trafił się prywatny dom w Lidzie z osobnymi wejściami i kuchniami, który po śmierci rodziców sprzedawali spadkobiercy. Przesiedleńcom mieszkanie przypadło nawet z meblami i naczyniami. A kiedy Wasyl, który lubi majsterkować, usłyszał, że jest tu jeszcze działka z małym ogrodem i szklarnią, zapalił się: «Trzeba brać!»

Atmosfera, która przyciąga

Przedstawiciele starszego pokolenia zauważyli, kiedy przyjeżdżali na Białoruś, reklamowe bilbordy, które uczą kochać swoją rodzinę, ziemię, pracę:

«Robi się tak ciepło od tego, wspominasz przeszłość. Takie wychowanie patriotyczne daje wyłącznie pozytywny efekt, w tym wzmacnia bezpieczeństwo kraju».

Rozmówcy z bólem zauważają, że z Łotwy dziś wyjeżdża i rozlatuje się po różnych krajach wielu ludzi. Zamykają się kawiarnie, zwija się biznes, domy stoją puste, czasem wydaje się, że po 16:00 miasta wymierają.

Lidia jest przekonana, że przesiedleńców mogłoby być więcej: ludzie chcą dotrwać do emerytury. Ale czy wszystkim się to uda — to jeszcze pytanie:

«Może słyszeliście? W jednym ze szpitali zwolniono 50 osób tylko za to, że mają rosyjskie lub białoruskie obywatelstwo, karze się też za brak znajomości łotewskiego».

Problem w tym, że ludzie nie mogli przewidzieć, że kiedyś będą dzielić na swoich i obcych tylko ze względu na język. Nie wszyscy są gotowi szybko się przestawić.

«Bardzo nie chce się wierzyć, że my, którzy urodziliśmy się i wychowaliśmy na Łotwie, nagle staliśmy się niepotrzebni. Nie tracimy nadziei, że wszystko się ułoży. Ale rozumiemy: młodzi nie mogą czekać — muszą karmić dzieci albo spieszyć się nazbierać stażu w nowym miejscu (bardzo byśmy chcieli, żeby poprzedni staż pracy był brany pod uwagę także w nowym miejscu zamieszkania)».

Kiedy córkę Lidii zwolniono rzekomo za to, że ma małe dziecko, które może często chorować, rodzina zdecydowała się na przeprowadzkę do Białorusi.

Dzieciom tu jest komfortowo

Nowi mieszkańcy Lidy nie mogą się nachwalić, że dzieciom jest tu bardzo wygodnie. Na przykład na Łotwie wnuk skarżył się, że kiedy w szkole na przerwach dzieci rozmawiały między sobą po rosyjsku, nauczyciele robili im uwagi. Na Białorusi zaś koledzy z klasy czasem proszą go, by coś powiedział po łotewsku: tak ich to ciekawi! Dzięki brakowi problemów językowych chłopiec poprawił oceny ze wszystkich przedmiotów.

Wnuczka Lidii chodzi do przedszkola. Babcia już zauważyła zmiany u niej:

«Widzimy, jak opiekunowie się zajmują, jak od najmłodszych lat uczą dzieci szacunku do wszystkiego: do jedzenia, do ludzi, uczy się szacunku do starszych. To na tym myśmy się wychowywali».

Przyjeżdżajcie do Lidy — tu na was czekają! Przytulne miasto z ludzką twarzą, gdzie można zacząć nowe życie w spokoju, bezpieczeństwie i wśród przyjaciół.

You may also like