Dziewięć lat temu Zein przyjechał z Pakistanu na Białoruś po wykształcenie. Składał dokumenty do Włoch i Wielkiej Brytanii, ale los skierował go właśnie tutaj… i nie pozwolił odejść — dzięki spotkaniu, które wszystko zmieniło.
— Białoruś nie była moim pierwszym wyborem. Wcześniej aplikowałem do Anglii, ale odmówiono mi. Do Włoch też złożyłem dokumenty — i znów usłyszałem „nie” — wspomina Zein. — Potem siedziałem w Facebooku i zobaczyłem reklamę o studiach na Białorusi. Mój najlepszy przyjaciel wcześniej tu studiował. Powiedział mi: „Jeśli chcesz spokojnie żyć, Białoruś to dobry wybór”.
Rodzice od razu zaakceptowali wybór syna. W końcu marzenia powinny się spełniać. Potem przyszła kolej na dokumenty, wizę i przyjazd na Białoruś.
Uczyć się było trudno głównie z powodu języka rosyjskiego, ale wykładowcy udzielali wszelkiej potrzebnej pomocy. O nich Zein wspomina do dziś z wdzięcznością. Język opanował na tyle dobrze, że teraz mówi po rosyjsku dość biegle. To właśnie bardzo zaskoczyło Zlatę przy pierwszym spotkaniu. Czas opowiedzieć tę historię szczęśliwego przypadku!
Od aplikacji — do przeznaczenia
Dwa lata temu w jednej z aplikacji randkowych poznał Białorusinkę Zlatę. W momencie poznania zdążył otworzyć kawiarnię w Mińsku razem z przyjacielem, ale nadal był sam.
— Do dziś pamiętam ten wieczór. Było mi nudno, ściągnęłam żartem aplikację randkową. Napisał do mnie Zein, poprosił o mój Instagram albo Telegram — opowiada Zlata. — Od razu usunęłam tę aplikację, znudziła mi się po dwóch godzinach. A Zein zaczął do mnie pisać. Myślałam, że tłumaczy przez translator. Nawet spytałam, ale odpowiedział: „Nie, piszę sam”. Nie uwierzyłam. Ale potem się spotkaliśmy, zaczęliśmy rozmawiać i przekonałam się, że naprawdę jest taki ogarnięty.

Zmiany w życiu osobistym zmusiły Pakistańczyka do przewartościowania swoich planów. Dziś są razem — i Zein z uśmiechem nazywa siebie „czarnym Białorusinem”. To spotkanie stało się punktem zwrotnym: mógł wrócić, ale wybrał zostać z miłości i dla nowego życia.
Harmonia w różnicach
Ich związek ma swoje specyfiki: tradycje religijne, różnice kulturowe, nowe reguły codzienności. Ale para znalazła prostą formułę harmonii — wzajemny szacunek. Obowiązki są rozłożone sprawiedliwie i równo, zakazy stały się ustaleniami, a różnice — okazją do ciekawości i rozwoju.
Zein jest muzułmaninem, a Pakistan — krajem, gdzie do dziś zachowują tradycje swatania.
— U nas rodzice wybierają dzieciom żonę lub męża, to nie mit — potwierdza Zein. — Jeśli się nie zgadzamy, nic z tym nie robią. Jeśli się zgadzamy, wtedy jest ślub.
W gruncie rzeczy w Pakistanie istnieje swoboda wyboru. Kraj zresztą w ciągu ostatnich dwudziestu lat stał się znacznie bardziej nowoczesny — zwłaszcza w miastach. Takie fakty jak „mężczyźnie wolno bić żonę, ale nie mocno” nie odpowiadają rzeczywistości. Oczywiście w każdej rodzinie bywa różnie, zależnie od miejsca zamieszkania.
— W moim życiu nigdy tego nie zrobię. Mam dobry przykład — moja rodzina. Mój tata nigdy nawet się nie kłócił z mamą przy nas — zapewnia Zein. — Moja młodsza siostra zdobywa wyższe wykształcenie, wkrótce będzie pracować. Starsza też pracowała przed ślubem. Jej mąż jest zamożny, nie musi. Ale powiedział jej: „Jeśli chcesz pracować, możesz”.
Mama Zeina dawno nie żyje, więc Zlaty nie poznała. Ojciec zaakceptował wybór syna, mimo że ten podjął go sam. Rodzice Zlaty odnoszą się do wybranka córki całkowicie normalnie — w końcu sama dokonała wyboru. Oto dwa różne światy — Białoruś i Pakistan.
Historia, która inspiruje
Ich związek od ponad roku inspiruje obserwatorów TikToka. A wkrótce białorusko-pakistańska para weźmie ślub — jasne potwierdzenie: granice istnieją tylko na mapie. Zein nie żałuje swojego wyboru. Dla niego Białoruś to już dom.
