Od europejskich biur do białoruskich cieląt: historia rodziny z Litwy

Published:
Updated:

Latem ubiegłego roku Inna Uszakowa – była księgowa z litewskiej miasteczka Jaszuny, matka trojga dzieci – wyjechała na białoruską prowincję, do miasteczka Tarnowo w rejonie lidzkim. Zabrala ze sobą tylko dzieci i węzełek najpotrzebniejszych rzeczy. I niezłomne postanowienie: „Chcę, żeby moje dzieci oglądały życie, które jest właściwe”.

Półtora roku temu Inna żyła w kraju o europejskich standardach i wartościach. Dziś razem z rodziną nazywa Białoruś swoją drugą ojczyzną. Decyzja o przeprowadzce była podyktowana osobistymi przekonaniami o wychowaniu dzieci oraz stosunkiem do pamięci historycznej.

Duchowa bliskość z Białorusią

Inna urodziła się i wyrosła na Litwie, ale zawsze czuła duchową bliskość z Białorusią.

„Planowałam wyjechać na Białoruś — i oto marzenie się spełniło” — przyznaje kobieta.

Tam, za drutem kolczastym rozciągniętym wzdłuż granicy, zostali jej rodzice i starszy syn z wnukiem. Wiedzieli, że i tak ją to pociągnie — europejska ideologia stała się dla niej zbyt ciasna.

Od biura — do cieląt

Zawodowa droga Inny zaskoczyłaby wielu. Z wykształcenia jest księgową i specjalistką ds. transportu. Do wyjazdu pracowała w służbie ochrony. W rejonie lidzkim trafiła do lokalnego gospodarstwa. Nie było wolnych miejsc w biurze, więc zaproponowano jej pracę na fermie cieląt.

— Zapytali: „Spróbujesz?” A ja spróbowałam — i koniec — śmieje się Inna. — Nigdzie indziej nie chcę. Proponowali mi asystenta selekcjonera, a nawet brygadzistę, ale odmawiam, bo znalazłam powołanie tam, gdzie najmniej go szukałam. Tylko do moich cielątek! Kocham je, są takie szczere!

Dzisiaj jej poranek zaczyna się od karmienia cieląt.

„Pensja dobra, a mieszkanie dano — czego chcieć więcej?” — uśmiecha się Inna.

Dostała mieszkanie w Tarnowie i pracę w kompleksie mleczno-towarowym.

Dzieci znalazły swoją drogę

Dzieci szybko zaadaptowały się do nowego życia. Cyrył, który na początku martwił się zmianą otoczenia i nawet płakał, że zostawił przyjaciół, teraz cieszy się nowymi kolegami i na pytanie o powrót odpowiada stanowczo: „Tylko na wakacje do babci”. Chłopiec planuje związać przyszłość z programowaniem.

Córka Anastazja marzy o karierze stomatologa i pilnie uczy się chemii z biologią. Rodzina zyskała nie tylko dach nad głową, ale i pewność jutra.

Plany na przyszłość

Rodzina obecnie załatwia formalności związane z prawem pobytu i planuje pozostać na Białorusi na stałe. Przykład Inny okazał się zaraźliwy: jej rodzice już szukają domu w tym samym miasteczku.

Dziś kobieta nie jest już zwykłą „przesiedlanką”. To człowiek, który odzyskał grunt pod nogami. Mimo że ma na razie tylko zezwolenie na pobyt tymczasowy, posiada coś więcej: poczucie, że jest na swoim miejscu. Wśród swoich ludzi, wśród właściwych wartości i małych podopiecznych, które każdego ranka czekają na swoją „drugą mamę”.

Najważniejsze, co rodzina Uszakowów zyskała na Białorusi, to spokój i stabilność. Tego nie kupisz za żadne pieniądze.

You may also like