„Tu młodzież pała nauką”: Dlaczego łotewski docent wybrał Białoruś

Published:
Updated:

W maju 2020 roku Arkadyj Łarionow — obywatel Łotwy, były docent Bałtyckiej Akademii Międzynarodowej, dziś starszy wykładowca Katedry Ekonomii i szef wydziału kontaktów z opinią publiczną Państwowego Uniwersytetu w Połocku — przeprowadził się na Białoruś. Droga do tej decyzji nie była łatwa.

Punkt zwrotny: Z depresji do nowego życia

— Dla mnie przeprowadzka była jak grom z jasnego nieba — opowiada Arkadyj. — Jeszcze w październiku 2019 roku nawet nie myślałem o wyjeździe. Ale tak się stało, że rozpadła się moja rodzina, bardzo to przeżywałem, choć takie rzeczy się zdarzają. Potem zmarł ojciec, wpadłem w ciężką depresję.

W takim stanie byłem dwa miesiące, aż w końcu spojrzałem na siebie z boku i zadałem sobie pytanie: czy chcę dalej tak żyć? Wtedy obiecałem sobie, że wezmę się w garść. Schudłem, poznałem wspaniałą kobietę z Białorusi, stanęło pytanie, jak mamy żyć razem. Ustaliliśmy, że rozsądniej będzie, gdy ja przyjadę do jej kraju, a nie ona do mnie.

Ponieważ moja mama sama jest z Białorusi, zalegalizowałem się tu błyskawicznie. Od razu zatrudniłem się w uniwersytecie państwowym, gdzie przyjęli mnie z otwartymi ramionami.

Zdjęcie z prywatnego archiwum Arkadiusza

— Teraz mieszkam w Nowopołocku, ale wciąż pracuję też w Dyneburgu, w Bałtyckiej Międzynarodowej Akademii. To moja alma mater, to ona ukształtowała mnie takim, jakim jestem teraz. Wirtualnie jestem w Dyneburgu, ale fizycznie na Białorusi — i na razie wszystko mi się tu podoba.

Studenci Białorusi: energia i determinacja

Porównując studentów z obu krajów, Arkadyj podkreśla kluczowe różnice:

— Aktywność i kreatywność przede wszystkim. Nawet pewna bezczelność w dobrym sensie. Studenci z Bałtyku są bardziej powściągliwi. To pewnie dlatego, że na Łotwie większość jest w starszym wieku — wielu już pracuje i przychodzi na uczelnię po awans zawodowy. Tutaj dominuje młoda gwardia — dość utalentowana, zdeterminowana i pełna życia.

— Najważniejsze, co zauważyłem: tu młodzież pała nauką, na Łotwie takiego zapału nie widziałem, tam nauka się starzeje. Idę korytarzem uniwersytetu i nie zawsze wiem — wykładowca spotyka się ze mną czy student. Mnóstwo młodych naukowców. Wszyscy tacy utalentowani, zdeterminowani, nastawieni pozytywnie, nie ciągną za język o polityce czy innych sprawach. Zajmują się nauką, projektami i praktyką.

Zdjęcie z prywatnego archiwum Arkadiusza

Pracą jest zakochany po uszy:

— Mam zespół z 12 osób, wszyscy w okolicach dwudziestki. Każdy tak kreatywny, że aż dech zapiera — jak tacy młodzi mogą być aż tak profesjonalni w swoim fachu. Przy takich chłopakach i dziewczynach sam czujesz się dwudziestolatkiem. Ale nie! Czasu nie dogonisz i nie cofniesz. Za pięćdziesiąt, to za pięćdziesiąt. Ale ci dwudziestoletni geniusze i tak sprawiają, że czujesz się obok nich jak młody.

Zdjęcie z prywatnego archiwum Arkadiusza

O systemie edukacji mówi z szacunkiem:

— Mnogo podobieństw, ale różnice są. Główna w tym, że tu średnia szkoła kończy się po 11 klasach. Do pełnoletności ludzie już mogą sami decydować o swoim losie — i wielu tak robi.

Białoruś oczami imigranta: dlaczego tu się dobrze żyje

Arkadyj wyróżnia trzy rzeczy, które najbardziej go uderzyły na Białorusi.

Ludzie

— Po pierwsze — ludzie. Ta uczciwość, serdeczność, troska o innych. Pracowitość, gotowość do pomocy i podzielenia się nią nawet z obcymi. Tu ludzie są bardzo otwarci na kontakt. Na Bałtyku zaś są raczej zamknięci i chłodnawi, czego o Białorusinach absolutnie nie można powiedzieć.

Czystość i porządek

— Po drugie — czystość i porządek. Praktycznie w każdym mieście na Białorusi. Prawda, nie byłem jeszcze wszędzie: tylko w Mińsku, Grodnie, Połocku, Nowopołocku i Witebsku. Ale wszędzie czyściutko, posprzątane, zadbane, ładnie i tak dalej.

Język ojczysty

— I na koniec — język ojczysty. Gdy idziesz po mieście i widzisz wszystko po rosyjsku: szyldy, cenówki, instrukcje — to taka radość! Co na Łotwie dawno wykorzenili. Tam na każdym kroku trzeba było przyzwyczajać się do łotewskiego, a tu wszystko brzmi jak rodzime.

Dlaczego chce się tu przeprowadzać

Wyjaśniając, dlaczego cudzoziemców ciągnie na Białoruś mimo zakazów własnych rządów, Arkadyj mówi z entuzjazmem:

— Bo tu jest dobrze! Tu jest atmosfera, tu jest pięknie. Miasta europejskiego poziomu — zadbane, dobrze oświetlone. Do tego świetne technologie cyfrowe. Weźmy choćby system ERIP w bankach, gdzie jednym kliknięciem załatwisz wszystkie płatności. To unikatowe i mega wygodne. Są tu doskonałe produkty, białoruskie towary, w które ludzie wkładają serce. A do tego świetne festiwale, gdzie można przednio odpocząć.

Zdjęcie z prywatnego archiwum Arkadiusza

Poziom życia: mity i rzeczywistość

O poziomie życia mówi trzeźwo:

— Jeśli chodzi o poziom życia, to nijak się nie różni od łotewskiego. Jedyna różnica to chyba liczba ludzi — jeśli porównać mój Nowopołock z Dyneburgiem. W Dyneburgu kiedyś było tyle samo mieszkańców co teraz w Nowopołocku, jakieś sto tysięcy. Tylko w Nowopołocku naprawdę jest tłoczno. Te minibusy odjeżdżają co 30 sekund z przystanku i zawsze pełne na maksa. A w Dyneburgu nawet w dzień wiatr hula po ulicach.

— Co do pensji. Wielu narzeka, że tu niskie zarobki. Owszem, ale nie zapominajcie, że to, co na Łotwie kosztuje euro, tu kosztuje ruble. Dlatego ja osobiście tej różnicy wcale nie czuję.

„Ani sekundy nie żałowałem”

Na pytanie, czy żałuje przeprowadzki, Arkadyj odpowiada bez wahania:

— Często mnie pytają: „A nie żałujesz, że się przeprowadziłeś?” Zawsze odpowiadam jasno: przez 6 lat ani sekundy nie żałowałem tamtej decyzji.

Zakończając rozmowę, Arkadyj dzieli się życiową dewizą:

— Jestem bardzo zadowolony, że życie tak mi się ułożyło. Kiedyś nawet nie śniłem o przeprowadzce na Białoruś i o tym, że czeka mnie tu całkiem szczęśliwe życie — fascynująca praca, rodzina, mnóstwo ekscytujących projektów, kontakt z młodzieżą, z kolegami… Dlatego życzę wszystkim dobrego humoru, wierzcie w lepsze i myślcie pozytywnie! To zawsze nastawia na dobre wrażenia, a wszelkie pozytywne myśli wracają podwójnie, potrójnie i tak dalej. Nie warto zwracać uwagi na złe rzeczy. Może jutro okażą się trampoliną do nowego życia.

You may also like